O chłopcu, który miał widzenie w czasie chrztu świętego
(Paweł z Monemwazji, Opowiadania dla duszy pożyteczne, o cnotliwych i bogobojnych mężach i niewiastach)
W czasach cesarzy Leona i Aleksandra pewien namiestnik na Peloponezie nabył chłopca pochodzenia scytyjskiego i oddał go kapłanowi, który obsługiwał kaplicę w jego domu, aby go wychował i wyuczył Pisma Świętego. Gdy więc chłopiec wyuczył się tego, usługiwał kapłanowi w jego potrzebach. Gdy już osiągnął dwanaście lat, zapytał go jego pan, czy Scytowie, z których pochodził, są chrześcijanami. On odpowiedział: „Nie, mój panie, nie są chrześcijanami i o ile wiem, ja także nie jestem ochrzczony”. Rzekł do niego jego pan: „Jakże więc przyjmowałeś Świętą Eucharystię, nie będąc ochrzczony? Ja bowiem sądziłem, że jesteś chrześcijaninem i dlatego nigdy nie przeszkadzałem kapłanowi w udzielaniu ci życiodajnego Ciała i Krwi Władcy naszego Jezusa Chrystusa”. Na to odrzekł chłopiec: „Ja, mój panie, nie wiedziałem o tym i gdy widziałem jak inne dzieci przystępowały do komunii, ja także to czyniłem”. Wtedy namiestnik przywołał kapłana i nakazał mu ochrzcić dziecko. Ochrzcił go więc i po zakończeniu świętych misteriów udał się chłopiec do swojego pana z pochodnią w ręku. Rzekł pan do niego: „Powróć i zawołaj tego, który cię ochrzcił”. Chłopiec więc udał się do kaplicy i znalazł kapłana, który właśnie porządkował Święte Dary, i powróciwszy do swego pana rzekł: „Nie ma tam tego, który mnie ochrzcił”. On zaś, zdziwiony, że kapłan tak szybko wyszedł z kaplicy, znowu powiedział do chłopca: „Jak ci już powiedziałem, zawołaj do mnie tego, który cię ochrzcił”. Powrócił więc znów chłopiec i ujrzawszy kapłana, powrócił, mówiąc: „Nie ma tam, panie, tego, który mnie ochrzcił”. Zdziwiło to bardzo namiestnika i jeszcze raz posłał chłopca, by zawołał kapłana. Odszedł więc chłopiec i znalazł go, jak porządkował Święte Dary, i zawołał go. A gdy on wszedł, na jego widok zapytał namiestnik tego, który ochrzcił chłopca: „Czyż ja tobie nie powiedziałem: ‘Zawołaj tego, który cię ochrzcił’, a ty odszedłszy powiedziałeś, że nie było tego, który cię ochrzcił? Kimże więc jest ten?” Na to chłopiec: „Panie mój, nie ten mnie ochrzcił. Ten, który mnie chrzcił, miał oblicze jaśniejące jako błyskawica i to właśnie on sprawował święte tajemnice. I gdy on sprawował liturgię, ten oto kapłan stał nagi w końcu cerkwi, a szyję i ręce miał związane łańcuchami, a stali koło niego dwaj szatani-etiopczycy przerażający i otoczeni smrodem. Gdy więc ów słońcokształtny zakończył boską tajemnicę, gdy jeszcze był w cerkwi, poszedłem do ciebie i wtedy posłałeś mnie, abym go przywołał, ale już go nie znalazłem”.
Czytaj resztę wpisu »